Witam wszystkich serdecznie z deszczowego Monachium. Zabieram siędo oceny króciutkiego tekstu pani Zireael. I przepraszam jeszcze raz autorkę, że tyle czasu kazałam czekać jej na ocenę!
Autor: Zireael
Adres: http://w-labiryncie-zycia.blog.onet.pl
Tytuł: W labiryncie życia
PIERWSZE WRAŻENIE
Niestety już na samym wstępie rzucają się w oczy dość rażące błędy i niedopracowana szata graficzna. Koń na tle mgławicy, przemieszane czcionki i biały tytuł na środku nie wyglądają zbyt zachęcająco. Na powitanie, w specjalnie przygotowanej do tego celu ramce opisujesz pokrótce fabułę opowiadania. Pojawiają się w niej powtórzenia (maturzystka, przygotowuje się do matury) i językowe niezręczności takie jak (ma przyjaciół i przygotowuje się do matury - te dwie wiadomości dość dziwnie wyglądają w jednym zdaniu). Więcej na ten temat powiem z resztą później.
Ogólnie rzecz biorąc mocno naciągany pomysł na fabułę, do tego nieuważnie zredagowany, nie zachęca zbytnio do lektury.
Streszczenia mogą być bardzo przydatne, o ile są w stanie zaciekawić czytelnika. Nie powinno się w nich zdradzać za wiele, raczej zaintrygować czytelnika. Proponowałabym napisać ten skrót jeszcze raz, zwracając dużą uwagę na poprawność językową. Poczytaj też skróty z okładek twoich ulubionych książek. Na przykład “Zmierzch” - z tyłu nie ma opisy fabuły, są tam za to trzy zdania prosto z książki. Nie zdradzają one za dużo, ale mimo wszystko czytelnik wie, czego może się spodziewać.
1/5 - jeden punkt należy się za dość przyzwoitą kolorystykę szablonu
TREŚĆ
Opowiadanie zaczyna się dość pospolicie od kłótni między córką a matką. Dziewczyna uczy się do nocy przed maturą, gdyż w ciągu dnia musiała pomóc koledze, co nie bardzo podoba się rodzicielce.
Po tym krótkim dialogu przenosimy się na polanę, którą zna rzekomo jedynie Eliane. Właściwie to nie wiem, dlaczego wspominasz o tym miejscu właśnie w tym momencie, gdyż nic się tam nie dzieje, a sam opis niczego nie wnosi.
Następnie odbywają się matury, którym poświęcasz jednak zaledwie parę zdań. Potem główna bohaterka rozmawia ze swoim przyjacielem, do którego czuje jednak coś więcej niż tylko przyjaźń. Chłopak przechodzi przez jakiś trudny okres, lecz jak na razie nie zdradzasz nam, co się stało.
Dziewczyna udaje się na spacer, wspomina wspinanie się na drzewo. Gdy wraca do domu, odwiedzą ją Aisah (jej przyjaciel). Gdy ten w prezencie daje jej krzyżyk wysadzany kryształkami, Eliane ma wizję i mdleje.
Dziewczyna próbuje o tej wizji zapomnieć, ale oczywiście nie może. Gdy następnego dnia udaje się na spacer, trafia do tajemniczej jaskini, z której przenosi się do lasu Elfów.
Zgłosiłaś to opowiadanie bardzo dawno temu, jednak mimo wszystko są tu zaledwie trzy odcinki, więc nie bardzo jest co oceniać. Tym bardziej, że w tych trzech odcinkach nie ma zbyt wiele treści. Przede wszystkim stanowczo za szybko wprowadzasz do tej historii element fantastyczny. Właściwie nie wiemy niczego o bohaterce, nie wspominając już o innych postaciach, nie dowiadujemy się zupełnie niczego o jej życiu, a tu jeż ma miejsce pierwsza wizja. Zauważ, że w większości książek z tzw. gatunku urban fantasy (gdzie bohater jest “normalnym” człowiekiem, który nagle dowiaduje się o istnieniu równoległego świata magii itp.), najpierw autorzy poświęcają sporo miejsca dotychczasowemu życiu bohatera. Wtedy wprowadzenie elementu fantasy jest nie tylko dla niego, ale i dla czytelnika o wiele ciekawsze i bardziej zaskakujące. Kim jest bohater? Jak wyglądało jego dotychczasowe życie? Jakie miał problemy? Czy coś wskazywało już na to, że jest “specjalny”. Harry Potter już jako dziecko mógł robić pewne niewytłumaczalne rzeczy, jak wlatywać na dach, tudzież uwalniać węże z zoo. Bella przez długi czas “rozgryzała” (cóż za pasujące słowo) to, kim jest Edward.
My nie dowiadujemy się praktycznie niczego. Wszystko potraktowane jest “po łebkach”. Żadnych szczegółów, żadnego zarysu fabuły, w żaden sposób nie jesteśmy w stanie się w to opowiadanie wczuć.
Nawet przy tak małej ilości tekstu można powiedzieć o wiele więcej.
Ty stawiasz nas przed faktem: bohaterka jest i przenosi się do świata elfów. To samo zdołałaś powiedzieć w trzech zdaniach w ramce “fabuła”. Z tekstu nie dowiadujemy się nawet odrobinki więcej!
Jeżeli naprawdę zależy ci na tym opowiadaniu i masz na nie prawdziwy, przemyślany pomysł, proponowałabym zacząć od nowa, dopóki jeszcze ma to sens. Twoja historia potrzebuje dużo bardziej rozbudowanego tła, większej ilości informacji.
Poza tym radziłabym ci skupiać się dłużej na poszczególnych scenach. Często przeskakujesz w tekście między różnymi miejscami, nie poświęcając przez to żadnemu wystarczającej ilości tekstu. Raz jesteśmy na egzaminie, za chwilę na polanie, za chwilę w pokoju, za moment jest wizja... rozumiesz, co przez to mam na myśli?
Poza tym w wielu miejscach brakuje niestety logiki, albo tempo jest za szybkie, by zrozumieć, co się dzieje. Bohaterka jest na spacerze, nagle ni z tego ni z owego, znajduje jaskinię, a za chwilę spotyka Elfa, a potem pada na własne łóżko? Musisz koniecznie nad tym popracować.
I zastanowić się mocno, co chciałabyś tym opowiadaniem osiągnąć. Są dziesiątki książek o bardzo podobnej fabule, więc łatwo tu popaść w schematy. Czy masz tutaj do powiedzenia coś nowego? A może chcesz to opowiedzieć w jakiś specjalny sposób. Na razie wszystkiego tego brakuje. No i kreacja bohaterów kuleje, ale o tym za chwilę.
2/15
ŚWIAT PRZEDSTAWIONY
Niestety ten podpunkt bardzo kuleje. Owszem, wielokrotnie w dość przerysowany sposób opisujesz polaną, ale to troszeczkę za mało. Nie mamy pojęcia, gdzie dzieje się akcja. Nie wiemy, jak wygląda dom bohaterki, szkoła. Wszystko wisi trochę w powietrzu. Właściwie pojawienie się Elfów nie jest nawet takie zaskakujące, bo z opisów wcale nie wynika, że akcja toczy się w naszym normalnym świecie. Owszem, jest szkoła i matury, ale to troszeczkę mało. Jesteśmy na prowincji, czy w mieście? W jakich czasach? Co działo się wcześniej?
0/5
BOHATEROWIE
Jak ja to lubię nazywać, bohaterowie są imionami. Kilka razy wspominasz nam o falistych włosach Eliane, ale na tym twoje informacje się kończą. Nie wiemy zupełnie nic i nic nie wynika z jej akcji. Mógłby nią być każdy. Nie znamy żadnych cech jej charakteru, oprócz szablonowego “kłócę się z rodzicami, którzy mnie i tak nie rozumieją”.
Bohaterów pobocznych nie ma w ogóle. Aisah jest tekturową figurą. Nie mówisz o nim niczego. Coś go trapi, ale co? Co jest w nim takiego, że Eliane się w nim zakochała? Skąd się znają? Jest miły, złośliwy, drętwy, wrażliwy, impulsywny, nerwowy, troskliwy, a może jest wegetarianinem? Mamy sobie sami to wszystko dopowiedzieć?
1/10 - bo tekstu było rzeczywiście mało, więc można tego argumentu użyć na twoją obronę
STYL I JĘZYK
Twój styl potrzebuje jeszcze niestety pracy. Jak już wspominałam borykasz się z błędami logicznymi. To można jednak łatwo poprawić - czytać bardzo dokładnie każdy fragment, a może poszukać dobrej bety? I mam tu na myśli kogoś, kto się przyłoży i rzetelnie oceni twój tekst. Wiem, że fajniej jest, jak koleżanki poklepują cię po plecach i mówią “wszystko jest super”, ale z taką pomocą daleko się nie zajdzie. Myślę, że stać cię na wiele więcej, tylko po prostu musisz się bardziej przyłożyć i czasem zapytać kogoś o radę.
Jeśli chodzi o język, to sprawa ma się tu nieco lepiej. W opisach starasz się unikać powtórzeń i szukasz ciekawych porównań. Podobał mi się chociażby sposób, w jaki przedstawiasz polanę, jest tam sporo niezłych zdań. Czasami może nawet trochę przesadzasz z tą poetyckością, albo gryzie się ona nieco z resztą tekstu, ale to można doszlifować.
Mam jeszcze jedną radę, co do podziału na dialogi i opisy. Te dwa elementy są bardzo od siebie odcięte. Albo bohaterowie mówią, albo ty coś opisujesz. Na twoim miejscu postarałabym się to bardziej “przemieszać” - kiedy bohaterowie mówią, na pewno też coś robią i coś ich otacza. A o otoczeniach potrafisz całkiem fajnie pisać - wykorzystaj to!
4/10
BŁĘDY
Niestety błędów jest sporo i to różnego sortu.
krainy w której - brak przecinka
kiedy uważa, że wszystko jest idealnie - niezręcznie sformułowane zdanie. Powinno brzmieć raczej: “Kiedy wydaje jej się, że wszystko toczy się normalnie”, “kiedy wydaje jej się, że wszystko układa się idealnie”. Poza tym w tak sformułowanym zdaniu potrzebny jest przymiotnik, zatem słowo “idealne”.
Kompletnie źle zapisujesz dialogi. Proponuję poczytać gdzieś co nieco o zasadach.
Przede wszystkim jeśli opisuje się czynność związaną z mówieniem (powiedział, krzyknął, mruknął, szepnął itd.), nie stawia się kropki, a słowo pisze się z małej litery. Przykład:
- Idź spać - powiedziała mama.
Natomiast, gdy po wypowiedzi opisywana jest jakaś czynność nie związana z mówieniem itp., na końcu wypowiedzi powinna znaleźć się kropka, a następne zdanie zaczynać od wielkiej litery. Przykłady twoich błędów i poprawione wersje:
– Eliane, idź spać. Przecież ty ledwo żyjesz – dla dziewczyny ganiący głos matki
– Eliane, idź spać. Przecież ty ledwo żyjesz.– Dla dziewczyny ganiący głos matki
– Nie mogę. Muszę to na jutro umieć – irytowało ją to, że musi się tłumaczyć.
– Nie mogę. Muszę to na jutro umieć.– Irytowało ją to, że musi się tłumaczyć.
– Tak. Dobranoc – z tonem ucinającym rozmowę
– Tak. Dobranoc. – Z tonem ucinającym rozmowę
– Jeszcze chwileczkę… - gdy do zaspanej dziewczyny
– Jeszcze chwileczkę… - Gdy do zaspanej dziewczyny
Co powiesz na lody? Stawiam – na widok tego uśmiechu
Co powiesz na lody? Stawiam. – Na widok tego uśmiechu
– Wszystkiego najlepszego – ten uśmiech rozpoznałaby wszędzie
– Wszystkiego najlepszego! – Ten uśmiech rozpoznałaby wszędzie
I tak można by wymieniać bez końca. Koniecznie nad tym popracuj.
Jednak kilkanaście lat doświadczenia powstrzymało od wypowiedzenia tych słów - brakuje słowa ją po powstrzymało
różnego typu przeszkody, jak krzaki czy skały utrudniały drogę - lepiej wyglądałoby to zdanie z przecinkiem po skały
trzeba było dobrze znać ścieżkę [...] bo polana była dobrze ukryta - powtórzenie
Gdyby jednak ktoś dotarł, na samym początku zobaczyłby - dotarł gdzie?
Później zauważyłby wokół drzewa, gęsty las, w którego koronach - niezręcznie sformułowane zdanie. Wychodzi na to, że las ma korony. Korony mają drzewa. Poza tym jest to też troszkę masło maślane, bo drzewa to las.
było wręcz wymalowane na jej twarzy [...] pięć minut później była już całkowicie gotowa - powtórzenie
spojrzała należący przed nią arkusz - na leżący
w głębi ciemnych oczu krył się taki smutek, że Eliane nagle zapragnęła go przytulić i pocieszyć - czy Eliane chciała przytulić przyjaciela, czy smutek, który krył się w oczach?
– Khem… Bywało lepiej. - Khem? Nie znam.
kołysał,obejmując - odstępy. Takie “sklejone” kawałki przytrafiają się dość często, szczególnie w drugim rozdziale. Może to wina Onetu.
dwutlenek węgla mu bardzo przeszkadzał - z tego, co się orientuję, dwutlenek węgla wydziela się, gdy coś się pali, więc niby dlaczego miałby płomieniowi przeszkadzać?
Stwarzał wielkie zagrożenie z kimś niedoświadczonym - komuś niedoświadczonemu
Zwykłym kawałkiem ognia - ogień nie bardzo ma kawałki
Ona sama uważała, że to nic wielkiego – nie było nawet dwóch metrów, spadła na trawę. - to zdanie nie ma sensu
Wyglądała na mocną, ale środek miała spróchniały. Dość mocno spróchniały. Lecz nie chciała Aisaha martwić. - spróchniała gałąź nie chciała go martwić? Oj bardzo często nie wiadomo, kto jest u ciebie w zdaniu podmiotem. Musisz tego bardziej pilnować, bo wychodzą z tego dość nielogiczne rzeczy.
Odpuściła wejście na drzewo - odpuściła sobie wejście na drzewo
Była z niego zadowolona, ale miało też pewne minusy - co miało minusy
Trzask zamykanych drzwi wyrwał dziewczynę z zamyślenia - w tym momencie Eliane jest na spacerze. Skąd wzięły się nagle drzwi
Zdjęła gumkę i na ramiona spłynęła kaskada włosów w tym samym momencie, w którym weszła do korytarza - po pierwsze przecinki, po drugie znowu kompletny brak logiki. Kaskada włosów spłynęła i w tym samym momencie weszła do korytarza?
Aisah opierał się o ścianę obok łóżka na którym siedział - przecinek przed na którym. Aisah mógł się opierać o ścianę za łóżkiem, no chyba, że było człowiekiem gumą lubiącym dziwne pozycje
oh - nie znam. Och, znam.
Jest:
Bezbłędnie odczytał pytające spojrzenie.
– Masz dziś imieniny. [przypuszczam, że to słowa Aisaha]
– Oh. No tak –zachichotał, widząc zakłopotanie Eliane. [to znów jego słowa]
A powinno być:
Bezbłędnie odczytał JEJ pytające spojrzenie.
– Masz dziś imieniny.
– Och. No tak [- odparła dziewczyna.].
Zachichotał, widząc zakłopotanie Eliane.
Wstał i stanął za nią. Wyciągnął ręce i, opierając je o ramiona dziewczyny, pokazał - skoro stał za nią i opierał ręce na jej ramionach, jak mógł jej cokolwiek pokazywać? I po co przecinek po i?
przed oczami wciąż miała twarz wykrzywioną przerażeniem - wykrzywioną od przerażenia
Stanęła wryta - jak wryta
Wyglądało na to, że straciła poczucie czasu, przez kilka dobrych godzin była w środku - gdy przez kilka godzin
A, jak na złość, w tym zmienionym krajobrazie nie potrafiła odnaleźć właściwej drogi - przecinki są tutaj zbędne
Łzy szybko zlatywały jej po policzkach - spływały
Poszła w stronę, którą nieznajoma jej wskazała. Gdy wreszcie dotarła do swojego pokoju, zmęczona padła na łóżko - trafiła z lasu do swojego pokoju?
Podsumowanie i rady:
Przede wszystkim kuleje zapis dialogów. Czasem udaje ci się on całkiem dobrze, a czasem zupełnie nie. Poszukaj w googlu jakiegoś krótkiego “przewodnika” na ten temat. To tylko parę minut, kilka prostych zasad i wszyscy będą szczęśliwi. A tobie ta wiedza na pewno nie raz się jeszcze przyda.
Twoim dużym problemem są błędy logiczne i składnia w zdaniu. Często nie wiadomo, kto jest podmiotem, kto daną czynność akurat wykonuje. Przez to niektóre zdania brzmią komicznie, co nieco przeszkadza w odbiorze opowiadania. Staraj się uważniej formułować wypowiedzi, trzy razy sprawdzaj, czy wszystko jest jasne. Może powinnaś na początku napisać trzy krótkie zdania i dopiero potem łączyć je w jedno dłuższe, to na pewno pomoże w uporządkowaniu myśli. Nie zapominaj też o podmiotach w krótszych zdaniach. Często przeplatasz zdania równoważnikami zdań i wtedy łatwo się pogubić, co odnosi się do kogo.
Muszę powiedzieć, że trzeci rozdział brzmi już o wiele lepiej.
Ogólnie mam wrażenie, że twoje błędy są raczej efektem niedokładności niż niewiedzy. Są to błędy łatwe do wyeliminowanie, ale wymagają one większej uwagi. Niestety pisanie to nie tylko przyjemność, to też kawał nużącej roboty, jak korekta. Szkoda psuć tekst niepotrzebnymi błędami, prawda?
5/10
WYGLĄD
Ocenianie szablonów na onecie nie należy do łatwych czynności. Onet jest nieco ograniczony, ale i na nim można stworzyć coś oryginalnego i przyjemnego dla oka. Podstawa? Jednolite czcionki!! A u ciebie tu Verdana, tam Times... i to w różnych rozmiarach i kolorach... Oczywiście można rozróżniać teksty od siebie, ale wtedy twój wybór powinien być bardziej stanowczy! A Verdana i Times to dwie najbardziej pospolite czcionki.
Obrazek w niektórych przeglądarkach pokazuje się dwa razy, co bardzo razi. Tytuł jest wpisany w ramce, a nie jest elementem obrazka - to również nie wygląda dobrze. Tym bardziej, że jest “naćkany” na obrazku.
Zaletą szablonu jest zgrana i ładna kolorystyką. Szarość, biel i czerń wyglądają czytelni i elegancko.
Obrazek mnie osobiście nie podoba się wcale, bo jest potwornie kiczowaty, no ale to jest kwestia gustu.
3/5
ORYGINALNOŚĆ
Kompletny brak. Seria Libby Bray mówi dokładnie o tym samym. Młoda dziewczyna odkrywa tajemniczy świat, którego częścią była jej matka. Jest normalną dziewczyną, chodzącą do szkoły, gdy powoli odkrywa tajemnicę tego świata.
Seria Cassandry Claire - normalna mieszkanka Nowego Jorku odkrywa równoległy świat Łowców Cieni.
“Szeptem” pani Fitzpatrick - normalna dziewczyna odkrywa istnienie upadłych aniołów.
“Beautiful creatures”, Harry Potter, wszystkie serie o wampirach sprowadzają się do tego samego.
Ponieważ w żaden sposób nie wgłębiasz się w jakiekolwiek szczegóły, mamy tu do czynienia z typową szablonową historyjką.
0/10
Łącznie wyszło 16 punktów i najniższa kategoria KROKODYLE W NILU WYMARŁY.
Uwagi:
W sumie to trochę mi przykro, że muszę wystawić taką ocenę i wcale nie sprawia mi to tym razem żadnej satysfakcji. A to dlatego, że czytałam opowiadania dużo gorsze, które trafiały do tej kategorii. Niestety matematyka jest matematyką, a nigdzie nie należy ci się więcej punktów. Przypomnę, że napisałaś zaledwie trzy krótkie odcinki, więc materiału do oceny nie było za wiele. Myślę, że jeśli trochę popracujesz nad błędami i rozwiniesz bohaterów i opisy, może z tego opowiadania coś wyjść. Nie zniechęcaj się, pracuj silnie dalej i jeśli kiedyś będzie tego więcej i zechcesz usłyszeć moją opinię, zapraszam do ponownej oceny.
Takim sposobem moja kolejka jest znowu pusta!
Pozdrawiam
RIITTA KASSMEYER
Nastrój:
tagi:
Szanowni państwo, Riitta powraca. I bez zbędnego ględzenia przechodzi do dość długo oczekiwanej oceny. Prosi o łaskawość, bo dawno nie oceniała i może ten tekst brzmieć nieco bełkotliwie.
Autor: Pokrzywa
Adres: http://po-drugiej-stronie-szuflady.blog4u.pl
Tytuł: Opowieści po drugiej stronie szuflady
PIERWSZE WRAŻENIE
Tak dawno niczego nie oceniałam, że nawet nie wiem już sama, jak reagować na blogi. Wiem, że pierwszy raz zerknęłam na twoje opowiadania całe wieki temu, kiedy je do mnie zgłosiłaś. Przypuszczam, że wrażenie już wtedy było pozytywne, bo jest ono takie i dzisiaj. Tym bardziej, że piszesz pojedyncze opowiadania, co po tak długiej przerwie od oceniania, ułatwia mi pracę.
Poza tym wyczytuję z twoje opisu, że jesteś fanką skoków narciarskich, a za to u mnie zawsze jest niewytłumaczalny bonus.
5/5 miało być 4, ale z bonusem jest 5
TREŚĆ i ŚWIAT PRZEDSTAWIONY
Na treść bloga składa się siedem opowiadań. Myślę, że na początek spróbuje napisać parę zdań o każdym z nich z osobna, a potem jakoś to podsumować.
Domy z betonu
Tytuł zapożyczony ze wspomnianej na samym początku piosenki. Opowiada historię kobiety, która niezbyt dobrze czuje się w otaczającym ją środowisku. Ludzie oczekują od niej rzeczy, na które ona nie jest gotowa: powagi, stabilizacji, awansów... A ona nie wyobraża sobie życia w ciasnym garsonkach za biurkiem w nudnej firmie.
Jej przyjaciółka Kama też ma raczej duszę artysty. Obie dziewczyny grywają na ulicy na Starym Mieście, bawią się jak małe dzieci.
W historii pojawia się jeszcze mały urwis Kewin, syn brata ciotecznego Kamy.
Ogólnie podoba mi się pomysł na opowiadanie. Zaczyna się ono bardzo ciekawie od podglądania przez główną bohaterkę sąsiadów, od jej zwierzeń na temat pracy i jej podejścia do związków. Koleżanki z pracy patrzą na nią krzywym okiem, posądzając o romanse z szefem i inne nierządy. Szkoda, że w tym momencie nie wyjaśniasz zbytnio tej sytuacji. Rozumiem, że bohaterka jest inna, ale czy to jest wystarczający powód? Wiem, że to krótkie opowiadanie, jednak mnie czegoś tutaj brakuje.
Nie podoba mi się też nagły przeskok do historii z Kewinem. Ten wątek nie jest tutaj potrzebny, bo nie dowiadujemy się dzięki niemu niczego nowego o bohaterce, nie ukazuje on jej charakteru. Myślę, że skoro chcesz ją pokazać jako hipiskę, kogoś wolnego, nie mieszczącego się w rygorystycznych normach dzisiejszego społeczeństwa, lepiej byłoby tu opisać właśnie jakiś przelotny romans, czy chociażby to wspomniane pozowanie do aktów. Byłoby ciekawiej.
Zakończenie jest też troszkę naciągane, jakby trochę oderwane od reszty. Parę zdań wymienionych z przyjaciółką i bohaterka opuszcza miasto?
Pomijając te kilka kwestii, opowiadanie jest ciekawe i porusza interesujący temat.
Będąc statkiem wśród świeczników
To opowiadanie jest bez wątpienia o wiele bardziej “poetyckie” od poprzedniego, jeśli mogę to tak ująć. Akcja toczy się na okręci. Kapitan właśnie utonął, a jego córka wspomina go stojąc na pokładzie i obserwując delfiny.
Ojciec nigdy jej nie zaakceptował, żałując zapewne, że nie była chłopcem. Wśród kilku wspomnień pojawiają się również te o matce dziewczyny, do której ta jest rzekomo w wielu kwestiach podobna.
Nie jestem zbytnią wielbicielką tego typu opowiadań, które właściwie nie wnoszą niczego nowego do mojego życia. Nie widzę w nich tej głębi, przekazu. Bo co właściwie chcesz nam tym opowiadaniem powiedzieć? Że często nie jesteśmy w stanie spełnić stawianych wobec nas oczekiwań? Że choć nie wiem, jak byśmy się starali to po prostu pewnych rzeczy nie da się zmienić? To chyba wie każdy.
Mimo wszystko nie potrafię nie lubić tego opowiadania, bo jest napisane pięknie , a może nawet wzruszająco. Na miejsce akcji wybrałaś niespotykane miejsce. W kilku zdaniach zdołałaś ująć czytelnika, sprawić, że poczuł się, jakby był na ty pokładzie wraz z bohaterką. No i należy ci się ogromny plus za zakończenie. Zaskoczyło mnie, choć składało się zaledwie z jednego zdania - godne uwagi!
Natasza
Jak do tej pory najlepsze ze wszystkich opowiadań. Wspaniale wprowadzasz nas w świat przedstawiony. Lejący się z nieba żar daje się odczuć na własnej skórze, idealnie oddajesz klimat akcji.
Hanka i Natasza nie widziały się kupę lat. Tak długa, że nawet nie bardzo już wiedzą, jak wyglądają. Ta pierwsza mieszkała cały czas w Polsce, ta druga studiowała w Sankt Petersburgu. Obie piszą powieści, z tymże jedna je publikuje, druga chowa w szufladzie.
Dziewczyny spotykają się w Warszawie i zaczynają snuć dość diaboliczny plan: napisać powieść, która zawładnie światem i umysłami ludzkimi a one same zostaną władczyniami tego nowego porządku, zniewalając ludzkość.
Dziewczyny piszą powieść, pomagając sobie nawzajem, aż w końcu w ostatniej scenie podziwiają swoje dzieło na wystawie w księgarni.
Opowiadanie jest ciekawe, wciągające, ma sens, porządne wprowadzenie i dobre zakończenie. Tutaj sprawdza się też najlepiej krótka forma opowiadania: dowiadujemy się, ile potrzeba, ale nie ma bezsensownych dłużyzn, czy traktowania tematu “po łebkach”.
Kilka rzeczy mi się tutaj jednak kupy nie trzyma, a mianowicie czas. Natasza wyjechała do Petersburga i dziewczyny pisały do siebie listy. W 89 roku Hanka ma dziewiętnaście lat, gdy listy przestają przychodzić. Ile lat miała Natasza, gdy pojechała na studia? Poza tym Natasza wkrótce potem napisała pierwszego maila. Jak bardzo wkrótce? Rok, dwa lata? Pierwsze połączenie Polski z Internetem nastąpiło 17 sierpnia 1991 roku. Do 1994 roku polski Internet był prawie wyłącznie siecią akademicką, więc Hance ciężko byłoby przeczytać takowego maila. Pamiętam, że ja dostałam mój pierwszy komputer gdzieś w 95-96 roku. Ojciec przywiózł go z zagranicy i byłam pierwszą osobą wśród moich znajomych, która takowe urządzenie posiadała. Pierwszy modemowy internet założyliśmy kilka lat później. Wiem, że dziś trudno sobie to wyobrazić, ale kiedyś komputery i internet były rzadkością, a jeszcze wcześniej nie było ich wcale.
Ogólnie bardzo dobre opowiadanie.
Wolność
W tym opowiadaniu chyba najlepiej udało ci się przedstawić atmosferę i świat, w którym odgrywa się akcja. Kolejne słowa płyną, jak zalewające nas obrazy. Las nocą, pełen tajemnic, dziwnych stworzeń i widoków... i wilków śmiem przypuszczać. Bohater (?), tudzież istota będąca narratorem, wyczekuje w samym środku nocy na leśnej polanie przybycia pewnego zwierzęcia. O jakie zwierzę chodzi? Tego nam do końca nie zdradzasz. Rozpoczyna się nocna pogoń która kończy się tym, że narrator staje się jednym ze stada... o czym tu mowa? O wilkołakach? To moje pierwsze skojarzenie, może mylne, nasuwające mi się poprzez niedawne lektury i popularne obecnie książki.
Historia pełna magii i tajemnic. Zupełnie inna od Nataszy i co najmniej równie dobra, a na pewno jeszcze bardziej intrygująca. Jestem pod co raz większym wrażeniem.
Sami
To opowiadanie jest dzikie i mnie przerasta. Zważywszy na imiona dzieje się w Finlandii (Riitta lubi Finlandię), prawdopodobnie w jakimś ośrodku dla wariatów, tudzież innym szpitalu (epilepsja, ucieczki, Wielki Brat). Ciężko mi wydobyć sens kilku akapitów. Wnioskuję, że bohaterka uciekła z Samim i Arttu z ośrodku, oni obydwaj zamarzli, a ona wróciła. I jakoś tego głębszego sensu nie mogę złapać.
Trochę to irytujące.
Diabeł
Widzę, że zupełnie zmieniają się klimaty twoich opowiadań. W tym jeszcze bardziej przekraczasz granicę między kompletnym szaleństwem a normalnością. Ksiądz, współpracujący z resztą z SB, diabeł w czerwonej sukience w konfesjonale. Nie wiem do końca, czy to opowiadanie jest zwyczajnie idiotyczne, czy genialne. A to chyba raczej pozytywne wrażenie. Waham się, waham. Pokrzywa, udało ci się mnie zszokować!
Włóczykij i Penelopa
Najnowsze, dość świeże jeszcze opowiadanie. Również nieco dziwaczne, aczkolwiek nie tak bardzo jak dwa poprzednie. Nawiązanie do Włóczykija i Muminków nastawia mnie do niego nieco cieplej, bo to jakby nie patrzeć fińskie istoty, a co fińskie, to ja lubię.
A tak poza tym to bez rewelacji. Opowiadanie nie ma takiego blasku i siły, jak choćby “Diabeł”. Znów mocną stroną są dobre opisy, przykuwające uwagę obrazy. W ogóle opisy to atut wszystkich opowiadań z tego małego zbioru. Ale “Włóczykij i Penelopa” mnie nie zafascynowały.
Jeśli miałabym to wszystko podsumować, powiedziałabym że twoje opowiadanie są świetne, krótkie i konkretne, z zawsze mocnymi i niezwykle zaskakującymi zakończeniami. Piękne opisy, ciekawi trójwymiarowi bohaterowie, ogólnie bardzo mi się podobało i co mam tu jeszcze mówić?
12/15 5/5
BOHATEROWIE
Jak na tak krótkie opowiadania, udaje ci się w niezwykły sposób wykreować bohaterów z krwi i kości, takich z którymi można się identyfikować, lub przynajmniej sobie wyobrazić. To bardzo ważne, gdyż często w tego typu krótkich historiach przedstawienie bohaterów kuleje, są albo karykaturami, albo chodzącymi imionami. U ciebie tego nie ma. Nie popadasz w łatwe schematy, nie kreujesz bohaterów typowych. To jedna z mocniejszych stron twoich opowiadań.
Oczywiście przy tak krótkich tekstach trudno mówić o rozwoju bohaterów, ich przemianach i tym podobnych, dzięki czemu twoja praca jest nieco łatwiejsza. Poznajemy twoich bohaterów w pewnym momencie życia i w tym samym momencie ich żegnamy.
8/10
STYL I JĘZYK
Ogólnie bardzo poprawny język i ładny styl. Po prostu ładny. Może nie fantastyczny, może nie poetycki, tylko ładny. Miło się to wszystko czyta.
9/10
BŁĘDY
Staram się dojrzeć coś z okien sąsiadów - przypuszczam, że miałaś na myśli w oknach sąsiadów
zajobów - niby to wypowiedź bohaterki, ale mimo wszystko nie ma takiego słowa
siostra w degeneracji - nie podoba mi się ten zwrot, tym bardziej, że go nadużywasz
ołowiowym morzu - ołowianym chyba
a ja mogę tylko boleśniej czuć jego krew w moich żyłach - coś w tym zdaniu się nie zgadza
Czasem jakieś powtórzenia, ale ogólnie to poprawny tekst.
9/10
WYGLĄD
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się pomysł na ten szablon, ale z drugiej coś mnie w nim gryzie.
Głównym motywem szablonu jest otwarta książka, lub raczej stylizowany na stary notatnik z czerpanym papierem. Po lewej stronie znajduje się “logo” oraz menu, a po prawej treść. Przesunąłbym menu “zapiski” nieco niżej, gdyż moim zdaniem podchodzą zbyt blisko do obrazka.
Druga uwaga dotyczy paska przewijania, który znajduje się za blisko treści bloga, a właściwie literki “sklejają” się z nim, co nieco irytuje w czasie czytania.
Rozmyte brzegi, przypuszczam, że zrobione po to, by książka przechodziła gładko w czarne tło, wyglądają niezbyt profesjonalnie. W niektórych miejscach widać nawet piksele.
Uważam, że szablon pasuje do tematyki bloga.
4/5
ORYGINALNOŚĆ
Oryginalnie jest na pewno. Jest tu dużo szaleństwa, abstrakcji, ciekawych puent. Może nie wszystkie pomysły są zupełnie nowe, ale mimo wszystko widać w tym wszystkim dużo twojej własnej fantazji.
8/10
Łącznie wyszło piękne i okrągłe 60 punktów: KROKODYL TONIE Z WRAŻENIA. Może trochę dużo, ale po tak długiej przerwie i kompletnym zaniedbaniu tej ocenialni nie mam prawa być surowsza. Ale nie mam zamiaru z tą łagodnością w przyszłości przesadzać.
Uwagi:
Nie mam pojęcia, czy ktoś tu jeszcze zagląda. Jeśli tak, to zapraszam do zgłaszania się do ocen! Eero też obiecuje coś ocenić, ale jedyny blog w jego kolejce nie istnieje.
Green?
I zastanawiam się nad zmianą szablonu, który jakoś kojarzy mi się ze stagnacją tej ocenialni.
Pozdrawiam
RIITTA KASSMEYER
Nastrój:
tagi: